Były to moje pierwsze zawody i było SUPER!!!! Każdemu polecam wybranie się na zawody i wystartowanie. Najgorsze w tym jest to, że to jest jak nałóg, raz spróbujesz nie możesz przestać.
Eliminacje w sobotę:
- dojeżdżam do miejsca zawodów – lekka chwilowa trema – ale szybko przeszło
- wejście do hali – super wszystko przygotowane
- pierwszy wyścig, zero zdenerwowania bo panowała super przyjazna atmosfera.
- drugi wyścig – mam przyczepiać pchełke, a tu mi akumulator nie działa – szybka wymiana i zdąrzyłem na start, dodatkowo na pomoście stanąłem w złym miejscu, gdzie jest rurka i strasznie mi w ręce dźgała, a przesunąć się nie miałem już czasu. W tym wyścigu starsze się rozbijałem, z powodu nie wygodnej pozycji – przepraszam zawodników z mojej grupy
- trzeci wyścig – przed wyścigiem kłopoty z ładowarką i jechałem na mało naładowanym pakiecie
- czwarty wyścig – dzięki uprzejmości Rafała Piesia, jechałem na wpełni naładowanym akumulatorze i zanotowałem najlepszy wynik dnia.
Dzięki dla Marka Kusiakiewicza za płyn do smarowania opon :]
W przerwach między wyścigami – podglądałem i podpytywałem, co się dzieje. Teraz już wiem dokładnie co i jak.
Na niedzielnych finałach niestety się nie stawiłem, bo się rozchorowałem.
Kartki z godzinami startów były rozwieszone w 2 salach, żeby nie trzeba było chodzić cały czas. Tylko po około 2 wyścigach kartka z rozpiską znikneła z jednej Sali (widocznie komuś była potrzebna – rozumiem

). Ogólnie swój wynik mogłem zobaczyć od razu po wyścigu, gdzie serwisowałem.
Pozdrawiam, osoby z wspólnego stolika.