Mam pytanko odnośnie mojego sprzętu. Jeździłem sobie rok temu moim ansmannem virusem po ubitym śniegu. Chciałem go otrzepać podniosłem i upuściłem go tak z wysokości 30-40cm

. Chce dalej jechać a tu nagle coś przeskakuje niby chce jechać a nie może

. Napięcia akumulatora było w normie. Fakt że bezszczotka nielubi wody i takich rzeczy ale on niepadł od wody tylko od uderzenia. Patrzyłem na uzwojenie silnika i nic nie było żadnych przebarwień ani takich rzeczy. Odkręcam płytke od regla i tak zobaczyłem że od tranzystora(?) wychodzą 3 druciki które są przylutowane do jakiegoś nadtopienia że tak to nazwe a jeden tak jakby był ucięty przy wyjściu taki kikut 0,5mm. Dodam jeszcze że bindowałem aparature 2 razy w ciągu całej jazdy czyli to było miesiąc do półtora. Kondensatory nie są napuchnięte ani nic z tych rzeczy. Pytam bo zamierzałem go sprzedać bo niestety ta zabawa do tanich nie należy a ja jestem tego zdania jak coś robić to porządnie a nie się pieścić z wymianami żeby pójść bardziej w koszta. Da rade to pomierzyć jakimiś miernikiem lub coś? W razie pomyłki proszę mnie pokierować gdzie przenieść temat albo mod jakby mógł by to zrobić
