Odezwało się paru zamulaczy tematu łącznie z Michałem Karpińskim,od którego można by się spodziewać rozsądku.Nikt nie mówi,a przynajmniej ja o zakazie startu za granicą.Sami jeździliśmy gdy nadarzała się okazja.Tylko chodzi o to ,że są imprezy niższej rangi.Filip w Swojej historii jeżdził czym się dało.Jako młodzik zajął 4 miejsce w klasyfikacji ogólnej na zawodach w N.Targu startując bagusem.Byliśmy na dużej międzynarodowej imprezie w Ostrawie i Lanskoronie...W między czasie jeżdził elektrykami.Ostatnio próbuje sił w spalinowym On-road.
I do jednego wniosku doszliśmy.Zupełnie inna jazda.Mamy pare przykładów zawodników ,którzy z On-road weszli w Off-road (Maciek Dżwigaj).Od razu pokazał technikę jazdy...A odwrotnie raczej nie znam...
Ciebie Maćku widziałem jeżdżącego na pamiętnym finale w Warszawie (zostałeś dopuszczony do klasy Modi choć nie startowałeś w eliminacjach $ ?)Na treningach nie pokazałeś nic.Bardzo żałuję,że nie może wypowiedzieć się z powodu choroby, Artur Dzierżęcki,zawodnik który na razie zajął najlepsze miejsce w klasie IC-10 na ME bo 50.I zapewniam Cię to co pisał Grzesiek nie jechał tam po nauki.Cała ta zabawa właśnie polega na tym,żeby silnik nie zgasł,żeby się nie zatarł,żeby nic nie nawalało ,a wynik zależał od kierowcy .I to jest podstawa.Zastanawia mnie Twój zatarty silnik.Kto go docierał i kto stroił do wyścigu.Skoro wszyscy byli tak otwarci trzeba było pójść po prośbie....Ale nie ma nic bardziej mylnego,przerabialiśmy już to.Tam nikt nie będzie sobie głowy zawracał innymi słabymi....
Jeśli chodzi o jazdę to np.Rafał Zeljaś był kilkakrornie w Niemczech na zawodach i treningach .Być może to w jakiś sposób,częściowo przyczyniło się do jego sukcesu.
Teraz w kwestii Michała Abramowicza,znanego szlifierza dyfrów.Być może mój post został usunięty przez jakąś osobę w moherowym berecie,gdyż doszukała się daleko idących podobieństw,choć autor nie miał takiego celu.
Michał jeśli mówisz z cynizmem o cotygodniowych zawodach w rejonie dolnego śląska to sprawię Ci kolejną przykrość.Są zawody prawie co tydzień.Raz w miesiącu są zawody na Hali w Ścinawce.Dwa razy w miesiącu są zawody spalinowe w Munzig na hali (250 km od Wrocławia).Bywa tam np.często Rico Kreber 14 na ME.Do tego dochodzą zawody w Trutnowie (120 km od Wrocławia),a i jeszcze Off-road w Munzig pod wiatą przynajmniej raz w miesiącu.
Jest jeszcze niezastąpiony Irek Działkowski z treningami-mini zawodami w Ludwikowicach.
Jest tor w Lipsku na ,którym 17-18 .09 będzie finał MŚ Kyoscho i na który wybiera się silna ekipa z Polski.Tak więc można pojeżdzić i ponabierać doświadczenia garściami.
A Panom,którzy powycierali ozory o mnie,chciałbym uświadomić,że bycie kadrowiczem to nobilitacja okupiona często ogromnym wysiłkiem i pracą.Tym czasem modelarze zdewaluowali ten zaszczytny tytuł.Debiut w klasie na ME to chyba nie to,co zresztą życie pokazało.
Ps.Maćku nie zmieniaj dyscypliny bo gdzie indziej nie jest tak jak tu i kasa taty tak nie zafunkcjonuje.Nawet w Piłce Nożnej,bo przecież "fryzjer"siedzi...
Z ostatniej chwili:
Maciek Brzozowski napisał(a):
Widziałem co to będzie, te elektryki co jeździłem w zimie są stosunkowo bardzo podobne do tych spalinek (mówie tu o jeździe).
Maciek to zdanie wybitnie świadczy o Twoim braku nawet obycia modelarskiego.Jeśli porównujesz spalinowe do elektryków to wybacz ,ale szkoda gadać.Zapraszam do Ścinawki tu Ci silnik się nie zatrze.