Piotr Fortuna napisał(a):
p.s. a tak wogóle to nadal nie rozumiem /może już za stary jestem/ dlaczego klasy dla najmlodszych mają być
klasami tylko dla modeli Tamiya. Może dowiem się tego w Sączu, i mam nadzieję że argumentacja będzie mocno merytoryczna bo takie "nie i już" u mnie nie przechodzi.
Nikt nie powiedział, że klasy dla najmłodszych mają być tylko dla modeli Tamiya. Uważam, natomiast, że klasa dla najmłodszych powinna być klasą w której dzieci mają bardzo ograniczony tuning i maksymalnie wyrównane szanse rywalizacji, a taką możliwość daje tylko klasa producencka. Każdy producent/dystrybutor ma prawo stworzyć własną klasę (już na ten temat pisałem). Powinien wziąć na siebie także obowiązek dodatkowej pracy z dziećmi i ich rodzicami.
Toczy się tutaj dyskusja o silnikach, pakietach itd., doświadczeni zawodnicy przekonują się do swoich racji. I bardzo dobrze ale ani dzieci ani ich rodzice (w większości początkujący) nie mają podstaw teoretycznych ani tym bardziej praktycznych aby podejmowane decyzje były racjonalne. W większości wypadków, rodzic chcąc "pomóc" swojemu dziecku, szuka coraz droższych lub najdroższych modyfikacji, a przecież zupełnie nie o to chodzi. Młody kierowca w pierwszej kolejności powinien nauczyć się kierować modelem i kiedy zacznie chociaż w 70-80% wykorzystywać to co ma, powinien zacząć myśleć o zmianie klasy i dalszym rozwoju.
Aktualny Mistrz Świata, Marc Rheinard, zaczynał w klasie producenckiej. Przez wiele lat jeździł modelem plastikowym i UCZYŁ SIĘ JEŹDZIĆ i dopiero kiedy udało mu się osiągnąć perfekcję w swojej klasie poszedł dalej. Dużo mówimy o równaniu do lepszych, do Czechów, Niemców więc UCZMY SIĘ także od mistrz świata.
Bardzo chętnie podyskutuję na ten temat w Nowym Sączu.
Piotr Niedźwiecki