Witam wszystkich!
To ja dodam trochę od siebie, Mam sava X z silnikiem SHP6. Jeśli ktoś chce jeździć tylko po prostej, to polecam. Z kumplem (on ma sava 3,5) jeździmy po torze (w Jeleniej Górze - zapraszam) i jedyne miejsce gdzie mogę dodać gazu do oporu to prosta startowa, a brakuje mocy w dolnym zakresie obrotów w ciasnych zakrętach i szykanach. Przedstawię jeszcze kilka innych spostrzeżeń dotyczących tego modelu
Najważniejsze jest tak złożyć model, aby miał najmniejsze luzy. Mój model przejechał już 60L (tylko i wyłącznie BB20%) w czym 15L na tym SH i do tej pory mam fabryczne dyfry (aluminiowe). Wystarczy co jakiś czas wymienić oringi i podkładki i nałożyć świeżego smaru. Polecam smar do przekładni kos spalinowych STIHL. Dyfry po tak dużym przebiegu nie mają śladów zużycia. Fakt... nie ma możliwości regulacji twardości dyfrów, ale można to skompensować inną twardością sprężyn i oleju w amorach.
Mam u siebie wzmacniane wały i półosie CVD, ale cały czas zastanawiam się nad sensem ich stosowania, bo są wielokrotnie droższe... Jedyna rzecz jaka mnie przy nich trzyma, to znacznie mniejsze luzy w całym przeniesieniu napędu. A jak wiadomo mniejsze luzy = mniejsze obciążenia udarowe = mniej zniszczeń. Jednak po nieudanym lądowaniu i tak na nic się zdają... Ukręciłem już trzecią półoś i jeden wał... Nie ma na to jednak siły, jak przy lądowaniu z 4m na jedno koło przy dodanym gazie (podczas lotu cały czas trzeba kontrolować pozycję modelu - czasem nie wyjdzie) walimy w ziemię... Musi się urwać. Aby móc dalej jeździć nie czekając na paczkę z nowym (brak na magazynie) założyłem stary fabryczny tylny wał napędowy i stare kielichy. Bez problemu wytrzymały dwa dni ostrej jazdy (dalej można na nich jeździć) - nasze wypady na tor to kilka godzin (czasem nawet cały dzień), gdzie przepalamy 3-5L paliwka. Trochę szybciej się rozklepują, ale są dużo tańsze. Nasz Savik 3,5 od nowości jeździ na fabrycznych (na karku 50L), wymieniono na wzmocnione tylko wały napędowe, ale to też tylko przez "widzimisie", a nie dlatego że się rozleciały. Nie polecam smarowania tych elementów. Kiedy smar złapie trochę kurzu lub piachu, to mamy idealną pastę ścierną

Ja stosuję jedynie sucha smar teflonowy w sprayu:
http://www.tme.eu/spray-prf-tefsol-suchy-smar-teflonowy-520ml/arts/pl/b07/prf_tefsol_520.html. Testowaliśmy tańsze zamienniki, ale są g*** warte i tańsze są tylko teoretycznie, bo więcej trzeba "napsikać" Po tym mamy naprawdę grubą warstwę ochronną. Długo się trzyma elementów nawet po myciu wodą.
Bardzo długo jeździłem na plastikowym odbiorze i jeśli jest prawidłowo ustawiony (odstęp atak - odbiór) to także jest bardzo trwały. Wystarczy dać wentylowany atak, wtedy gorące zęby nie topią odbioru. Kiedyś miałem nadmiar gotówki i kupiłem metalowy odbiór i skrzynię 3 biegową. Podczas pierwszej jazdy rozleciała się zębatka przekazująca moment napędowy na dolny wał napędowy. Specjalnie chyba ją tak odchudzili, aby zbyt długo nie wytrzymała. Kupiłem nową bo kosztuje niewiele ponad 10zł, ale jak jeszcze raz strzeli, to z powrotem zakładam 2 biegi. Nie polecam, bo to bajery, które dużo kosztują, a wcale nie zwiększają mocno osiągów. Kupować można tylko wtedy, kiedy ma się nadmiar gotówki na zabawki

Opony standardowe DIRT Bonzy... Zaznaczę, że im niższy profil opony = większe uszkodzenia układu napędowego. Dlatego nie zmieniłem na proline - na pewno lepsze prowadzenie, ale jeszcze częściej pewnie zmieniałbym półosie. Kumpel śmiga do tej pory na fabrycznych kartoflakach z sava 3,5 i ani razu nie miał poważnej awarii zawieszenia, nigdy nie urwał półosi przy jeszcze większych lotach ode mnie. Nie raz też nieźle trzasnęliśmy się modelami. Można to porównać do komfortu jazdy tym samym samochodem 1:1 na felgach 15" i 17"... Kto miał okazję, wie o czym piszę

Gdy droga idealnie równa, to super się jedzie na 17", jednak trochę nierówności - polskie realia - i przez cały czas walczymy o utrzymanie się w torze jazdy - ach nasze kochane koleiny. Modelami off-road raczej nie jeździ się po gładkim i równym torze, więc warto się zastanowić przed wydaniem kupy kasy na koła i opony czy jest to nam w ogóle potrzebne.
Podsumowując... z dzisiejszymi doświadczeniami kupiłbym P3, więcej zabawy z jazdy, a mniej remontów. Ostatnio tak mnie zdenerwował P6, że chciałem go sprzedawać lub nawet oddać za darmo

trzeci wypad na tor z rzędu i awaria (po 15min) układu napędowego spowodowana, oczywiście pośrednio, nadmierną mocą. Jednak i tak znacznie mniej problemów z odpalaniem i regulacją niż F4.6 z HPI... Ciekawe i bardzo przyjemne uczucie, gdy model przy zapięciu drugiego biegu staje na tylne koła, potem trójka - dalej na tylnych kołach i... koniec prostej. Przy dobrym złożeniu się w zakręt da się w niego wejść bez hamowania - też wspaniałe uczucie, kiedy się uda
Po prostu coś za coś: chcesz dużo mocy, dużo poświrować - licz się z wydatkami towarzyszącymi ostrej jeździe... Jak dla mnie - warto
Być może te informacje pomogą innym podjąć decyzję, jaki silnik wybrac i co zmieniać... co warto zmieniać w savie. Dodam jeszcze, że mój savik zostawia revo daleko w tyle

Dołączam się do opinii, że taniej kupić sava X, niż modyfikować konstrukcję 3.5. Sam żałuję że nie wziąłem X SS, tylko X RTR.
PS. Szukamy chętnych do zabawy na naszym torze w Jeleniej Górze. W więcej osób zawsze lepiej się jeździ. Tor jest zamknięty i dostępny dla osób, które czynnie przyczyniają się do jego utrzymania. Zainteresowanych proszę o kontakt telefoniczny. Tutaj zdjęcia z początku budowy:
http://picasaweb.google.com/modelemax/2008_03_08BUDOWATORU#. Tor jest praktycznie ukończony, z profilowanymi zakrętami i wysokimi hopami. Można naprawdę ostro pośmigać
