|
Dzień „1” (czwartek)
Na ten dzień organizatorzy przewidzieli rejestrację zawodników oraz cztery jazdy treningowe.
Kiedy dojeżdżamy na tor, polska ekipa jest już w pełnym składzie, czyli z Norbertem (Omelańczukiem) i jego piękniejszą połową (Marzeną)
Wcześniej odbywa się odprawa TEAM MENAGER wszystkich ekip. W polskiej ekipie funkcję tę pełnią Łukasz oraz Andrzej .
Stajemy grzecznie w kolejce i za 125 Euro dostajemy oznaczone: dwa kpl opon VTEC 30, jeden pkl VTEC D20 ( na mokrą nawierzchnię ), talon na trzeci kpl opon VTEC, identyfikator dla zawodnika, identyfikator dla mechanika oraz numery ( trzy startowe do umieszczenia na karoserii oraz nr porządkowy zawodnika do umieszczenia na aparaturze i podwoziu modelu ).
Ponieważ na treningach wolno używać „swoich” opon – zakładamy przywiezione z Polski aby oszczędzać te oznaczone.
Ale zanim rozpoczęły się jazdy treningowe Pawła czekała miłą niespodzianka. To że Hudy i Xray jest głównym sponsorem Mistrzostw wiedzieli wszyscy. Ale że po raz pierwszy wszyscy uczestnicy Mistrzostw jeżdżący modelami Xray będą stanowi jedną wielką rodzinę to było olbrzymie zaskoczenie. Wszyscy członkowie Xray rodziny otrzymali piękne koszulki firmowe w nomy wzorze i fantastycznym kolorze. Ale to był dopiero początek. Na każdego czekała też płyta do montażu modelu z jego imieniem i nazwiskiem oraz nazwą teamu który reprezentuje, podstawka pod model Hudego z laserowo wyciętym imieniem i nazwiskiem. Przy takich prezentach nie już co wspominać o „smyczy”, czapeczce czy naklejkach. Tym bardziej nie ma co wspominać o przyrządach do ustawień „downstopa” czy prześwitu. Do tego samochód z pełnym serwisem dla całego Teamu. Na każdego z zawodników w rodziny Xray czekało też miejsce serwisowe w chłodniejszej części parku serwisowego. Ale tu akurat Paweł wybrał miejsce w resztą polskiej ekipy.
Zgodnie z harmonogramem na godzinę 11 przewidziano początek pierwszej kolejki jazd treningowych. Tym czasem wiszące od Montbrison ciemne chmury i dające się słyszeć w oddali grzmoty przyniosły deszcz. Pierwszy z polskiej ekipy jazdy treningowe ma Łukasz. W ruch idzie taśma pakowa. Łukasz „sprzedaje” nam swój patent na deszcz, będący wynikiem jego doświadczeń z ubiegłorocznych zawodów w Niemczech.
Model zabezpieczony, ale opony to slicki. Próba treningu kończy się po paru kółkach, które wykonał ma prawie pustym torze. W trzeciej grupie jedzie Paweł. Stosujemy patent Łukasza ale opony też slicki. Trening kończy się po przejechaniu może czterech okrążeń. Jedynym plusem tych doświadczeń to przekonanie się o skuteczności patent Łukasza.
W połowie pierwszej kolejki treningowej deszcz przestaje padać, w pojawiające się słońce będzie towarzyszyć nam już nieprzerwanie do końca Mistrzostw. Ono też sprawia, że końcówka pierwszej serii treningowej obywa się już na całkowicie suchym torze.
Druga, trzecia i czwarta kolejka treningowa przebiega bez zakłóceń. Zawodnicy sprawnie pobierają i zdają do depozytu aparatury, mechanicy sprawnie ustawiają modele na torze a po skończonej jeździe odnoszą modele do kontroli technicznej. Nie ma też najmniejszych kłopotów z obecnością na serwisie. Jedyny problem z serwisem to obuwie serwisanta. W tej sprawie przepisy EFRA są bardzo rygorystyczne. Sam jestem świadkiem napomnienia zawodnika, aby więcej nie udawał się na serwis w sandałach, jeżeli nie chce mieć nieprzyjemności i nie zaliczenia serwisu. Po serwisie pozostaje jedynie odbiór modelu po kontroli technicznej. Jeżeli do modelu jest załączona karteczka – warto zastosować się do uwag na niej zawartych.
Stojąc z boku przyglądam się przebiegowi kontroli technicznej. Jest bardzo skrupulatna, a wysokość spojlera jest sprawdzana w każdym jego miejscu.
Ale pod koniec dnia część zawodników czeka niemiłą niespodzianka ze strony kontroli technicznej. Pojawia się bardzo dużo karteczek informacją że tylny „dyfuzor” jest nieregulaminowy. Zaczyna się główkowanie czym uzupełnić za duże wycięcie.
Trzy jazdy treningowe jakie zaliczyli „nasi” pozwoliły choć trochę poznać tor.
W dobrych nastrojach opuszczamy tor i udajemy się do centrum Montbrison w celu bliższego zapoznania się z kuchnią francuską. Ale nasze wysiłki na tym polu są skazane na niepowodzenie. Albo już nieczynne, albo jeszcze nieczynne, albo jednym daniem w restauracji jest zupa chmielowa.. Cóż musimy radzić sobie w inny sposób. Dobrze że chociaż udaje się trafić jakiś sklep czynny do godziny 20. A w nim ostatnią bagietkę ( była tak sucha że jej sprzedaż była zyskiem nadzwyczajnym sklepu ) oraz ostatni bochenek chleba.
_________________ Too Fast Team X-ray Team PL
|