No i nareszcie udało mi się pojeździć M18T poza domem. Konfiguracja niezbyt mocna: 300-tka Aeronaut, 5 cel, atak 16T. Teren - asfaltowe boisko. Pierwsze wciśnięcie gazu i niedowierzanie, ależ to autko zapiernicza

Rewelacyjnie porusza się po niezbyt równym asfalcie, pamiętającym czasy głębokiej komuny. Nie podskakuje na niewielkich nierównościach, trzyma się podłoża jak przyklejone. Ciasny zakręt na dużej prędkości zakończył się dachowaniem ale bez żadnych strat, trzeba zwalniać

Jedyny problem to wpadające między zębatki kamyczki, trzeba będzie zrobić obudowę. Poza tym jak na razie żadnych zastrzeżeń. Oby tak dalej.