http://cgi.ebay.de/KYOSHO-INFERNO-VE-1- ... 5ad87e5867Co do filmiku, to ja wychodzę z założenia, że zawsze możemy natrafić na przeszkodę, która unieruchomi nawet najbardziej pancerny model. Widziałem filmik z E-revo, który dość niefortunnie wylądował po wcale nie dużym skoku i przełamał się na pół, a widziałem tez takie ze skokami po parę metrów i nic. Ja swoim VRX-em przy ¾ prędkości przywaliłem skosem w 30 cm krawężnik i złamałem pivota w zawieszeniu. Stalowa studzienka wys 10 cm, dla modelu, który jeździ naprawdę piekielnie szybko, a który ma prześwit ok. 2 cm może być nie lada przeszkodą. Wyżej zawieszony truggy może by po niej przejechał, chociaż i tu mogłoby się skończyć na połamanej feldze albo urwanym wahaczu. Tu niby co miało zamortyzować uderzenie?
Tak jak widać w mojej galerii, Inferno wykonało naprawdę sporo skoków (przez kilka dni nasza jazda z bratem polegała tylko na tym właściwie), lądowało , biorąc pod uwagę prześwit głównie na płycie i to pod różnym kątem, i płyta prócz masy zadrapań jest prosta. Właśnie sobie przypomniałem, że w jednym modelu poszła od jednego skoku plastikowa belka mocująca przedni wahacz, w drugim, który jeździ z alu, nic takiego się nie dzieje. Wielokrotne salta na kołach w pozycji wertykalnej nie robią na Kyosho, żadnego wrażenia, jak wyląduje na czterech to jedzie dalej. Ani razu nie poszedł wahacz, zwrotnica, czy drążek, a wiele razy myślałem, że wrócimy z jazd z czterema zamiast dwoma.
Aha, no i oryginalne wieżyczki amortyzatorów potrafią się co prawda lekko wygiąć, ale nie ma najmniejszego problemu z ich wyprostowaniem.
Na koniec cukierek: Mój ważący dwadzieścia parę kilo bratanek kiedyś upadł tyłkiem wprost na Inferno i żyje. Oczywiście i bratanek, i Inferno.
Pozdrawiam.
P.S.
Kupno modelu z drugiej ręki wcale nie musi być takie złe.
Dla przykładu: Brat jednego Inferno kupił w sklepie, drugiego kupił na Ebayu za 300 euro od kolesia, który miał go jakiś miesiąc, potwierdzeniem był rachunek jak i stan modelu. Do tego sprzedał go z masą części zamiennych zwykłych jak i tunningowych, które częściowo były już pozakładane do modelu, a resztę pod tytułem: kilka belek do wahaczy, różnych amortyzatorów, sprężyn, koła, dyfry, wahacze, piny, masę śrubek, plastikowych dupereli, dostał w kartoniku