Nie znam dokładnie szczegółów odwołania tych zawodów, ale zapewne są one dwie: „zgrzyty”, o których napisano powyżej wynikające ze słabo przygotowanego toru oraz uszkodzone pchełki... Szkoda, wielka szkoda... Pal sześć urlopy – nie jest to chyba wielki problem zrezygnować z urlopu – (z tego powodu chyba żaden pracodawca nie zwolnił jeszcze pracownika

), pal sześć rezerwacje w hotelach – te można przecież odwołać, ale szkoda jest głównie imprezy i emocji, na które wszyscy niecierpliwie czekali – to boli najbardziej... Jeśli jednak rzeczywiście mielibyśmy rozbijać się modelami o bandy z opon itp. To w sumie może i lepiej, że zawody zostały odwołane...
Ale jest przecież dopiero wtorek, przecież pieniądze na imprezę gdzieś tam są, są pucharki – więc znaczna część strony organizacyjnej i finansowej jest załatwiona, może zatem.... znów wybralibyśmy się do Kłodzka? Osobiście bardzo mi się marzy powtórka imprezy sprzed dwóch tygodni – skoro nadarza się taka okazja – czemu by jej nie wykorzystać. Oczywiście nie wiem czy jest to wykonalne – czy Marek dałby radę i miał czas znów to wszystko zorganizować – tak jak napisałem wyżej – znaczna część zawodów jest już tam gdzieś „spakowana w kartony”, pozostałaby zapewne kwestia porozumienia się z organizatorami zawodów w Jelczu, LOK-iem i OsiR-em w Kłodzku. Co do pchełek – hmm – jeśli uszkodzona jest jedna czy dwie pchełki, to może biegi można byłoby rozegrać na ośmiu czy dziewięciu – po prostu klasy podzielone zostałyby na grupy po 8 czy 9 zawodników. Wiem, że to mocno „partyzancki” pomysł, ale szkoda byłoby tracić imprezę, na którą wszyscy tak się „grzali”, a z drugiej strony fajnie byłoby znów odwiedzić Kłodzko i przypomnieć sobie tamtą atmosferę....
