Robert Goś napisał(a):
Witam wszystkich.
Cieszę się , że wreszcie znalazł się ktoś , na tyle odważny, aby pewne sprawy, o których szepcze się po cichu - powiedzieć głośno. Chodzi mi o zament , który obserwuję, pomimo mojego znikomego stażu w rc, na zawodach. Zament, który nigdy nie powinien wychodzić z miejsca, a którego wychodzi - ze stolika sędziowskiego.
Robert - możesz jaśniej napisać co masz na myśli pisząc "zamęt"? Ja brałem już udział w paru zawodach w tym roku (choć mój staż jest również znikomy), ale rzadnego zamętu nie widziałem - zawody były przeprowadzane niezwykle sprawnie - czego wyrazem jest choćby to, że w Zgierzu udało się - i to pomimo pewnych kłopotów technicznych (ale te były niezależne od sędziów) - rozegrać aż 5 rund eliminacyjnych. o ile pamiętam komentarze zawodników po zawodach w Warszawie i Zgierzu - były jak najbardziej pozytywne (również, a może przede wszystkim, chwaleni byli właśnie sędziowie) - co ma swoją wymowę, bo u nas w Polsce ludzie nie są skłonni chwalić - tylko raczej rozwodzić się nad negatywami...
Robert Goś napisał(a):
Jak pisałem wcześniej , jestem w tym świecie nowy, lecz może moje świeże spojrzenie, pozwoli niektórym spojrzeć na kilka spraw z innej prespektywy i pomyśleć za nim podejmą mniej lub bardziej słuszne decyzje. Muszę dodać, iż sam nie jestem zawodnikiem, lecz rodzicem jednego z początkujących zawodników.
ok - masz nowe spojrzenie - ale jakie ono jest?
Przedstaw nam je, bo na razie ograniczyłeś się jedynie do zakomunikowania nam, że je masz. czekamy na KONKRETY
Robert Goś napisał(a):
Pierwsze zawody na które się wybrałem z synem miały miejsce w Warszawie. Siedząc, słuchając i patrząc - usłyszałem jakieś dziwne "rozmowy w kuluarach" i postanowiłem przyjrzeć im się bliżej.
po raz kolejny - podaj, proszę konkrety! - jak ktoś może bronić się przed zarzutami tak ogólnymi jak "zamęt" i "dziwne rozmowy w kuluarach"?
nie chcę się tu stawiać w roli rzecznika kogokolwiek - jedynie jako administrator tego forum chciałbym, aby dyskusja miała możliwie rzeczowy charakter, a nie opierała się na niesprecyzowanych pomówieniach i ogólnikach
Robert Goś napisał(a):
Drugie zawody, na których mój syn pierwszy raz startował to Zgierz.
Organizacja, nie licząc dopuszczania publiczności za blisko stołów zawodniczych (komuś , zainteresowani wiedzą o kim mówię, zginęły sprężyny) na medal. Gdyby nie sędziowie ?! Ktoś chciał powtórki biegu. To kłopoty z identycznymi kwarcami w biegach finałowych i wycofanie jednego z zawodników ze startu, zawodnik był bardzo młody i skończyło się to wielkim płaczem . To znów wojna o to, że jeden z biegów nie może się odbyć, bo w regulaminie stoi, że musi być 5 a nie 4 zawodników.
ok. oddzielmy sprawy dotyczące organizatorów (zabezpieczenie boksów zawodników przed dostępem osób z zewnątrz) od spraw tyczących sędziów - mam nadzieję, że o ile pamiętają oni te dwa incydenty, o których wspominasz i udzielą odpowiednich wyjaśnień - szkoda tylko, że te uwagi podnosisz po takim niewczasie... takie rzeczy powinny być zgłaszane jak najszybciej - najlepiej jeszcze podczas zawodów - istnieją do tego odpowiednie środki - choćby instytucja protestu... nie ma nic gorszego niż odrzebywanie starych spraw po długim czasie, kiedy już niewiele osób (oprócz tych najbardziej zainteresowanych) pamięta sytuację....
Robert Goś napisał(a):
Tarnów - incydent który zapoczątkował moją wypowiedź.
Tylko ktoś zapomniał o tym , żę zawody są dla zawodników ( i jak ich nie będzie komu wówczas sędziować ). Regulaminy - można niekiedy popatrzeć na nie trochę przez palce, nie są to przecież mistrzostwa świata (zresztą tam nie ma takich incydentów).
Liczy się przecież dobro zawodników, którzy jadą czasami wiele setek kilometrów aby wystartować w zawodach, nie patrząc na koszty, które jak sami wiecie nie są małe.
nikt nie twierdzi, że jest inaczej - tzn. że zawody nie są dla zawodników.
sędziowie wielokrotnie udowadniali, że nie są robotami tylko ludźmi, w ten czy inny sposób przystosowując reguły dla zawodników, czy idąc na takie czy inne ustępstwa i kompromisy... miałem okazję parę razy widzieć tę ich "ludzką twarz" i - abstrahując od sprawy Maćka Litwina, bo nie było mnie w Tarnowie i nie znam szczegółów tej sprawy - wydaje mi się, że trzeba naprawdę nieźle zapracować sobie na sankcję ze strony sędziów...
zawody są dla zawodników - podobnie przepisy - one również są właśnie dla nich - jeśli ktoś się spóźnia, to trudno, żeby wszyscy na niego czekali, bo odbywałoby się to właśnie kosztem innych zawodników....
sprawa kolejna - zauważmy, że sędziowie pracują tak naprawdę na zasadzie wolontariatu - na zawody jeżdżą nie dla pieniędzy - bo za sędziowanie dostają (o ile wiem) jedynie zwrot kosztów podróży oraz wyżywienie i zakwaterowanie - cóż - nie są to argumenty, które by mnie skłaoniły do jazdy kilkaset kilometrów, co drugi weekend na dwa dni, żeby sędziować zawody, które mnie nie interesują... za to, że przyjeżdżają oni na zawody, poświęcając na to swój wolny czas, powinniśmy im być wdzięczni - są to ludzie, którzy również kochają modelarstwo, zawody i pasjonują sie nimi tak samo jak my - zawodnicy (nie widzę innego powodu, dla którego mieliby przyjeżdżać ciągle na zawody), tak więc raczej z nimi współpracujmy niż krytykujmy...