Tylko z tym, że to musi być w miarę pewne. Nie chciałbym, żeby zaszła sytuacji gdy mamy "chętnych", a gdy zamówimy maszyny i przyjdzie do płacenia, to ulotnią się. Pomijam tu fakt, że ja i tak najwięcej ryzykuje, działka jest w mieście i jest tam kilka domów w pobliżu. Myślę, że ich mieszkańcy nie muszą być wielkimi fanami modelarstwa i nie muszą przyjąć tego optymistycznie.
Ostatnio memu sercu bliższe są wyścigi torowe (1:1 i modele), ale nie mam ani takiej kabony (ponad 100 000zł

), ani terenu do łatwej niwelacji (bo domyślam się, że musi być porządna, a nie na sznurek i 2 paliki). Mam za to bliziutko oświetlony parking Auchan, z wypasioną skarpą jako podest, ale to nie to samo....
A z miastem nie ma co gadać, nie tacy u nas próbowali (quadowcy (pozdrawiam wszystkich, sam swoim jeżdżę jak mnie chęć najdzie), motocrossowcy) i najbliżej jak coś załatwili to Wasilków, gdzie miasto uznało to za dobrą promocję.