Wczoraj przebrala sie miarka.Wszedzie snieg,zaspy po kolana i konca zimy nie widac a model na szafie sie kurzy.Jak by tego bylo malo mialem do dzis nowe nie uzyte lipolki.Moj model to firestorm flux,ktorym przed zima zdarzylem przejechac sie dwa razy,co nie znaczy ze nie zdazylem go uszkodzic

Do rzeczy.Wczoraj odwiedzilem sklep "zelazny",w ktorym zakupilem kilka metrow drobnego lancuszka i postanowilem zrobic zimowe lancuchy na kola.Dzis ze swiezutkimi lipo i lancuchami zmierzylem sie z zasypanym asfaltem....moje zdziwienie oraz euforia z tego co zobaczylem namalowala na mojej twarzy poteznego banana.firek na sniegu robi wheele a przy tym obryzgal mnie sniegiem z gory na dol.To jest to pomyslalem!!!!Tak ze jesli macie dosc zimy i chcielibyscie poszalec a oponki nie maja za bardzo bieznika to lancuchy sprawdzaja sie pieknie.Jutro chyba porobie jakies chopki ze sniegu i na przod

Nawiasem mowiac to pierwsza moja bezszczotka i pierwszy kontakt z lipo takze robi to na mnie wrazke.Pozdro dla all