Cześć i dzień dobry,
moja pierwsza wizyta na tym forum to i wypada się przywitać.
Dwa słowa o mnie: przygodę z modelarstwem zacząłem daaawno temu od sklejania plastikowych wydmuszek, a tak na poważnie z RC to ponad 2 lata temu. Tylko że w lotnictwie - posiadam helikopter (klasa 450 dla obeznanych). Ale heli ostatnio coraz więcej stoi na półce niż lata (albo zima i nie można, albo pada, albo wieje, a jak żadne z poprzednich to brak czasu albo w naprawach...) więc rozglądam się za czymś bardziej uniwersalnym i mniej kłopotliwym. Poza tym z latających to bardziej skłaniam sie w kierunku wielowirnikowców.
Zdolności manualne są, dłubać w sprzęcie lubię i trochę umiem, wiosenek na karku ponad 30 (więc pod sufitem trochę poukładane, ale to kwestia nie od wieku zależna

), zaplecze warsztatowe też już posiadam i na dodatek gnębiące uczucie, że trzeba w końcu odejść od kompa w wolne i pobyć na powietrzu.
Małe ostrzeżenie na początek - wall of text... bądźcie świadomi wy, którzy tu zaglądacie (czyli wynaturzenia własne na temat terenówek RC).
Nie jest to "kolejny post: jakie autko na początek za 500 zł". Choć większość z tego jest prawdziwa
Ale do rzeczy - będzie to moje pierwsze autko RC i liczę na rzeczowe opinie i dyskusję.
Od jakiegoś miesiąca przekopuję się przez internet w poszukiwaniu tego idealnego. Liczne fora PL i zagraniczne, testy, porównania, YT, opinie. Tak więc mam pewne rozeznanie. No i wybrałem.
Traxxas Slash 4x4 VXL 1:10Wybaczcie, że napisze oczywiste, ale pozwoli wam na poznanie mojego punktu widzenia na ten model.
Po mojemu plusy:
- 4x4
- bezszczotka
- spora rozpiętość w kwestii źródła zasilania (Ni-MH jak i Li-Po; 7.4 - 11.1v)
- wodoodporny
- raczej trwały
- dość dobre opinie
- dostęp do części zamiennych
- RTR (w pudle radio)
minusy:
- cena
- dość kosztowne pakiety (czyli znów cena)
- nie wiem jak to wygląda z kosztami napraw, niby części nie są przesadnie drogie, ale to się sumuje. Doświadczenie z heli (cena po raz kolejny)
- no to może jeszcze problem: wałek napędowy vs piasek, błoto i kamyczki. Docelowo pewnie jakiś tuning osłonowy rozwiąże, ale póki co...
Nie ukrywam - Slash mi się podoba. I tak sobie usiadłem i zacząłem myśleć, czy to dobry wybór. Bo na przykład taki Stampede albo Summit... Wysoko zawieszony, duże kółka na teren, a i po prostej pociągnie. Tylko jak widziałem na YT jak cisną te Summity po prostej to aż mnie odrzuciło. Dziwactwo z mojej strony, wiem, ale jak widzę jak Summit szoruje dupą po asfalcie to aż mnie mdli. Wheelie też mnie odrzzuca. Wracając do Summita. No żesz kurr... zawieszenie na ciężki teren, a takie miękkie, ze nawet własnej masy nie utrzymuje i w idlu dupa jest niżej niż przód. A jak ruszy... normalnie startujący Antonow. Odpada.
Stampede rokował jakieś nadzieje. Fajnie wygląda, wysoko zawieszony, 4x4. Ale to koszmarne wheelie. To jest terenówka RC czy prom kosmiczny? Wiem, jedni lubią pomarańcze, inni jak im się nogi pocą. De gustibus i te de. Poza tym cena, ilość silników, serw i baterii... Odpada.
Back to board i robimy podsumowane co ma mieć moje autko.
- na pweno skala 1:10
- na pewno 4x4
- na pewno elektryk
- bardziej basher niż rajder
- skłaniam się w kierunku Li-Po (2s wystarczy, nie mam fioła na punkcie 100 km/h i podniebnych skoków wzwyż. Od latania mam heli)
- cena poniżej 2k PLN (ba)
- łatwy dostęp do części (nie mam złudzeń, coś się MUSI złamać)
- podoba mi się wygląd SCT
- no i rydzyjko 2.4 GHz
Heh, jak szaleć to szaleć. Czytałem poradnik i pytania czy na pewno 1:10, czy na pewno brushless. Mam pewne możliwości finansowe i jak już mam inwestować w autko RC to ma być porządne. Tak abym po 2óch miesiącach nie powiedział "kurde, jakby był większy/4wd/bezszczotka/inny_ważny_agrument to by było lepiej, a tak wywaliłem kasę i mam co mam". Tak więc 1:16 szczota 2WD nie wchodzi w grę.
Sumując powyższe padło na Slasha. Tylko trochę ta cena mnie uwiera. 1.800 (w porywach) to konkretna kwota (choć znalazłem ofertę 3 stówki niższą, więc w tej cenie mogę mieć model + 2-3 dobre lipole 2s). I klasycznie dochodzimy do kwestii - a nie da się taniej?
Wujek gugl dostał pytanie i wypluł odpowiedź: da się.
Team Associated SCT 10
któreś LOSI
tanioocha zupełna, ale dość dobre recenzje zebrała: Turnigy SCT 4WD - $150 + rydzyjko = ~$220 RTR vs ~$450-$500 za Traxxasa.
Blade
jakieś HIMOTO
I jak dwie pierwsze pozycje są raczej polecane, tak cenowo jakoś nie odchodzą od pułapu 1.200 - 1.700. Cena podobna więc raczej pozostaję przy Slash'u. Z kolei dwa ostatnie to koszt 500 - 800 za skalę 1:10, 4x4 i bezszczotkę.
Nie da się nie zapytać - co polecicie. Ale tak rzetelnie i obiektywnie, bez "wciskania" osobistych preferencji "bo ja mam buggy to weź też, taniej wyjdzie" albo "lepsza spalina".
Dla spokoju ducha załóżmy budżet
DO 1.700.
Pytanie brzmi: zaszaleć i iść w Slasha czy polecicie coś innego? Z chęcią bym kupił Turnigy SCT (nie jestem jakimś fanbojem że MUSZĘ, ALE TO ABSOLUTNIE MUSZĘ mieć markowy) bo tani w zakupie i utrzymaniu, solidny* i w moim guście. Ale brak części mocno mnie hamuje. A nie jestem fanem zakupów w HobbyKing. Taka fanaberia.
Dobra, kończę te przydługie wywody i zachęcam do dyskusji.
Z pozdrowieniami,
_____________________
*- czytałem dość ciekawy test porównawczy trzech modeli (bodaj na SquidRC o ile mnie pamięć nie myli): Traxxas Slash 4x4 VXL vs OFNA vs Turnigy SCT 4WD. Jako że interesowały mnie tylko Turnigy i Slash więc Ofnę zignorowałem (bo to raczej alternatywa na Traxxasa, podobne cenowo i markowo). Zaskakująco taniocha Turnigy dotrzymywała kroku Traxxasowi i Ofnie, nierzadko plasując się na pierwszej pozycji. Ostatecznie, po kilkunastu testach z różnych kategorii końcowa ogólna ocena była następująca:
1 miejsce - Slash
2 miejsce Turnigy (!)
3 miejsce Ofna
Turnigy oferowało niewiele gorsze parametry od markowych modeli za o wiele mniejsze pieniądze. Gdyby tylko części były...
---edit---Ok, w końcu decyzja zapadła. Koniec i kropka. Autko zamówione, opłacone i za dwa dni ma być
Wszystkim forumowiczom udzielającym się w tym wątku bardzo dziękuję za wkład i cenne wskazówki.