No, i ja cały czas staram się powiedzieć, że koszt utrzymania .28 będzie niższy niż .21. Nie powiedziałem, że .21 nie dają rady w tragusach bo dają i to bardzo dobrze, tylko, że są bardziej obciążone niż .28. I to miałem na myśli pisząc że „bardziej się męczą”.
No i odnośnie obsługi miałem pisać to samo. .21 trzeba wyregulować na 100% i przede wszystkim umieć to zrobić, 4,6 (przynajmniej SH) jak nie ustawisz tak pojedzie – na 90* czy 150*. Do 3,5 potrzebna jest już jakaś wiedza i obycie z silnikiem.
A z Lightningiem hmm zaczęło się od głupiego wyrwanego gwintu w przedniej obudowie dyfra w Tarnowie dzięki czemu najlepsze pod względem atmosfery (może dlatego, że moje pierwsze na wyjeździe) zawody zawaliłem przez głupią *****. I wtedy zacząłem być zły, że nie mam zapasu i nie mam pojęcia czy dana część jest w ogóle dostępna w Polsce. A zamawianie i czekanie na przesyłkę to rzecz której najbardziej nie lubię z całej tej zabawy, więc wybrałem model, do którego części kupie sobie przy okazji kupowania paliwa, opon czy spotkania z kumplami. Pozatym mam 2 podwozia i jeszcze trochę więc mam komfort, że co by się nie usrało to mam to w woreczku gotowe do założenia

No i ogólnie, chociaż nie prowadzi się jak marzenie, to uczy kilku poprawnych nawyków i wybacza kilka błędów

. Tak owszem, mogłem wtedy poszukać 2 Hypera na części ale pomału zaczynał mi się nudzić i wkurzało mnie kilka ***** w nim (np. zbyt ciasne mocowania amorków do wahaczy/zbyt duże jabłuszka co w pośpiechu doprowadziło do złamania kilku fajnych śrubokrętów).
Do kolegi Tadka – no chłopie, masz 5 stron bitej dyskusji na temat silników, różne zdania, odmienne poglądy, plusy i minusy każdego z nich, więc usiądź teraz, przeczytaj na nowo, wyciągnij wnioski i się nimi pochwal

Pozdrawiam.