Dzisiaj amory oglądał kumpel, który zawodowo zajmuje się projektowaniem i testowaniem części do samochodów (w tym amorów).
Z tego co mówił, wynika, że problem tkwi przede wszystkim w uszczelnieniu.
Fabrycznie są zamontowane 2 o-ringi, a powinien być 1 o-ring (uczszelniający przy ciśnieniach statycznych) oraz specjalna uszczelka, która zapobiega wyciekowi przy ciśnieniach dynamicznych (przy przesuwaniu się tłoczyska).
Spróbuję zmenić uszczelnienie i zobaczę, co się będzie działo

Co do aluminiowych elementów zawieszenia, to mam mieszane uczucia.
Jak kompozytem uderzę, to albo tylko się "ugnie" i potem będzie OK, albo się złamie/urwie.
Nie uszkodzi jednak najczęściej nic więcej (zniszczeni ulegnie "najsłabsze ogniwo".
Przy alu, to albo się złamie lub wygnie (nie jest sprężyste, więc tak czy siak będzie do kosza), albo przeniesie obciążenie i wyrwie np całe mocowanie. Wówczas dodatkowe zbędne koszty...

No i ceny części alu są wielokrotnie wyższe od kompozytu, więc ile awarii trzebaby zaliczyć, żeby się to zbilansowało???
Jako przykład może tu posłużyć np wahacz w skuterze śnieżnym, który standardowo jest dość słabym elementem, często narażonym na uszkodzenia (oczywiście przy odpowiedniej jeździe

).
Owszem, można go wzmocnić, albo z nim pokombinować tak jak zrobił to znajomy, ale efekt był taki, że wahacz został cały, ale całe mocowanie poszło w diabły, a koszty i czas naprawy były niewspólmiernie większe niż wymiana uszkodzonego standardowego elementu...
Tak więc nie jestem do końca przekonany, czy inwestować w zwrotnice alu, czy kupić ze 2 komplety kompozytowych po 36 zł za kpl.
Pozdrawiam