Adam Różycki napisał(a):
W dniu dzisiejszym, drogą pocztową przyszła licencja EFRY (bynajmniej nie in blanco) i na tym kończy się temat związany z szacunkiem dla zawodników - można się spokojnie przygotowywać do ME B w Aigen. Do zobaczenia

... od tej informacji, którą umieściłem na forum 19.03.2009 minęło 2 tygodnie. Niektórym czytającym wydawać by się mogło, że czas ten został faktycznie wykorzystany na przygotowania do ME ale nic z tych rzeczy. Żyjemy przecież w Polsce, kraju, w którym grupa lokowskich funkcjonariuszy i kupionych przez nich "współpracowników" działa w przekonaniu posiadania władzy absolutnej, "rządu dusz" nad wszystkimi obywatelami, którzy ośmielili się uprawiać modelarstwo. Ludzie Ci uwierzyli w swoją potęgę do tego stopnia, że zdecydowali się użyć swoich sprawdzonych w Polsce metod, polegających na konfabulacji, insynuacji, przekazywaniu tylko wygodnych półprawd lub wprost kłamstw, aby uniemożliwić 12 letniemu chłopcu start w ME.
Kilka słów wyjasnienia:
1. Większości czytelników forum znany jest mój stosunek do organizacji LOK, części znane są również różnorodne działania jakie podejmowałem, podejmuję i podejmować będę w celu wykazania, że nie tylko monopolistyczna pozycja tego stowarzyszenia została uzyskana z pogwałceniem wszelkich praw obywatelskich, ale również jego działalnośc przynosi szkodę samej dyscyplinie sportu, a co w tym wypadku równie ważne - wizerunkowi Polski za granicą. Działając z wyższych pobudek, a nie z własnego partykularnego interesu, natomiast przeciwko interesom stowarzyszenia LOK oraz wszystkim biznesowo powiązanym z tym stowarzyszeniem osobom przyjmuję, nie bez osobistej dumy, rolę "wroga nr 1.".
2. Część osób wie, że mój 12 letni syn, Jakub w roku 2008 jeździł w Mistrzostwach Niemiec. Sezon zakończył na 2. miejscu wśród juniorów i otrzymał propozycję startu w ME B (3 pierwszych juniorów otrzymuje nominację automatycznie). Tu słowo wyjaśnienia - mój osobisty stosunek co do startu w imprezach tej rangi przez dzieci, był i jest sceptyczny. Ale ponieważ szanuję również zdanie mojego dziecka, pracę i poświęcenie jakie włożył w całoroczny cykl startów i jego pasje, zgodziłem się na propozycję DMC. Zakładając temat opisałem proces, jaki przechodzi zawodnik, którego deleguje "normalna" organizacja typu federacyjnego, szanująca ludzi, niezależnie od kraju ich pochodzenia.
W tym momencie możemy wrócić do wątku głównego, czyli działań LOK'owskich funcjonariuszy podjętych w myśl zasady dobrze znanej i stosowanej w kręgach komunistycznych służb bezpieczeństwa, czyli - "nie możemy nic zrobić bezpośredniemu przeciwnikowi, zaszkodzimy jego rodzinie".
Kilka suchych faktów:
1. Dn. 19.03.09, znany w środowisku handlarz i jednocześnie członek zarządu KMK, trener koordynator, team manager oraz reprezentant LOK'u ds. kontaktów z EFRA wysyła "przyjacielskie" zapytanie do EFRY, czy Polak może startować w ME jeżeli jest delegowany przez organizację z innego kraju. Po tym zapytaniu następuje cały szereg mail'i w obu kierunkach, w których przedstawiciele EFRY zadają konkretne pytania dot. sprawy. W odpowiedzi otrzymują informacje, które są zwykłymi kłamstwami (np. to że Jakub miał licencję LOK'u w 2008). Mało tego, okazuje się, że wielce zatroskany o los młodego polskiego zawodnika współpraciwnik LOK'u nawet nie zna jego wieku.
2. Niestety, przedstawiciele EFRY w swojej niewiedzy o sytuacji w Polsce (czyli funkcjonowaniu takiego tworu jak LOK) i w przekonaniu, że polski TEAM MENAGO nie mógłby kłamać i to na piśmie, uznają wstępnie jego rację. Jakub do czasu wyjaśnienia sprawy zostaje skreślony z listy zawodników na ME B.
3. Sprawa nabiera toku urzędowego, tj. wszystkie mail'e trafiają do przedstawicieli DMC (i do mnie, o czym TEAM MENAGO chyba nie pomyślał zaczynając całą sprawę). I tu staje się rzecz z jednej strony normalna, a z drugiej niebywała. Otóż sam problem wywołuje niejaką konsternację w DMC, nie rozumieją oni dlaczego Polacy w ogóle zgłaszają jakiś problem i chcą uniemożliwić start swojego rodaka, jeszcze dziecka, w zawodach, do których ten się regularnie zakwalifikował.
4. Żeby jednak być w porządku i działać zgodnie z przepisami EFRY, z których wprawdzie niejednoznacznie, ale wynika, że aby otrzymać licencję EFRY w kraju innym niż kraj pochodzenia należy uzyskać zgodę macierzystej organizacji, wysyłają do TEAM MENAGO grzeczną prośbę o zgodę i jednocześnie przeprosiny, że wcześniej nie zapytali. Nieścisłość przepisów EFRY polega na tym, że nie jest uwzględniona sytuacja, że dany zawodnik nie jest członkiem federacji w kraju ojczystym (a nie jest, bo takowej nie ma, jest LOK ale temu stowarzyszeniu tyle do federacji ile z ziemi do słońca - nawet nie ma sensu lecieć). MENAGO udziela równie grzecznej, co zbywającej odpowiedzi, że nie jest władny nic zadecydować, bo, jak pisze, to jest sprawa KOMANDORA.
5. DMC prosi następnego dnia ponownie o szybką odpowiedź zwracając uwagę, że do ME nie jest zbyt wiele czasu i sugerując, że sprawa jest chyba zbyt błaha, żeby robić tu jakikolwiek problem. Przedstawiciel DMC podkleśla przy tym fakt, że Jakub jest Polakiem, że jego ewentualny sukces to przecież również sukces kraju, z którego pochodzi.
6. Tym razem odpowiedź MENAGO nie jest już tak grzeczna ani specjalnie subtelna. Jej przekaz sprowadza się mniej więcej do takiej sentencji: "odczepcie się, to nie jest Wasza sprawa, nie wyrażamy zgody". Mail kończy się pytaniem - "Czy wyraziłem się wystarczająco jasno ?"
7. Przedstawiciele DMC są "lekko" zszokowani odpowiedzią ale przyjmują ją, czekając jednocześnie na oficjalne stanowsko EFRY, tj. Prezydenta organizacji. Widząc, że rozmowa z MENAGO nie przynesie pozytywnych rezultatów, nie podejmują już żadnych kroków w tym kierunku
8. I tu dzieje się cud, można by powiedzieć "Cud nad Wisłą". Następnego dnia MENAGO informuje, że Jakub nie ma polskiej licencji (czym przyznaje się do wcześniejszego kłamstwa) i może starować z ramienia dowolnej organizacji, z której ma ochotę. Jakie były powody takiej huśtawki nastrojów i co skłoniło MENAGO do zaniechania swoich działań i przyznania się do kłamstwa może wyjaśni on sam - może być również na dowolnej stronie (np. EFRA.PL). Rozumiem, że takie wyjaśnienie będzie trudne, ale wystarczy również słowo "PRZEPRASZAMY" - mojemu synowi to na tym etapie wystarczy, mi nie.
Każdy z czytających oceni opisaną powyżej sytuację sam, ja wiem jedno i wiem to na pewno: ludzie, którzy w celu eliminacji przeciwnika (w tym wypadku pokazania mi, dorosłej osobie wpływów LOK'u) zabierają się za niszczenie pasji dziecka to absolutne dno moralne, brak cienia honoru i zwykłe tchórzostwo. Wielokrotnie pokazaliście, że macie środowiska modelarzy w poważaniu - baaardzooo głębokim. Ale to do czego się posunęliście, to szczyt... i mogę mieć tylko nadzieję, że osoby czytające ten temat, a które nie do końca wiedzą z kim się zadają, w końcu będą musieli dostrzec fakt, że w obronie swoich małych interesików i małych interesików współpracujących z Wami osób jesteście w stanie sięgnąć po metody znane z czasów Waszej młodości.
ps.
1. Wszystkich zaangażowanych funkcjonariuszy LOK oraz osoby współpracujące (typu MENAGO, KOMANDOR), które chciałyby podjąć polemikę na ten temat informuję, że wszystko, o czym powyżej napisałem mam udokumentowane na piśmie. Gdyby ktoś z Was chciał czemukolwiek zaprzeczyć lub konfabulować nieprawdę osobom trzecim - dowody zostaną opublikowane
2. Kompletny raport o Waszych działaniach otrzymają przedstawiciele EFRY, a kopie trafią do Ministerstwa SPortu i Rzecznika Praw Obywatelskich oraz do Sejmowej Komisji ds. Sportu, aby Ci, którzy lobbowali za Waszą ustawowo usankcjonowaną pozycją monopolisty dowiedzieli się do jakich patologii to doprowadziło. Mam również nadzieję, że porozmawiacie sobie o tym we własnym gronie podczas Waszego spotkania kombatantów i "małego biznesu modelarskiego".