|
Na prośbę Piotra Niedźwieckiego który nie posiada konta na tym forum wklejam ten tekst. Zapraszam do dyskusji.
List otwarty do środowiska modelarzy kołowych
Uważam, że nadszedł właściwy moment, aby zebrać w jednym miejscu i przedstawić szerszemu gronu historię, ale także plany na przyszłość Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Modelarzy. Nadmieniam, że jest to w jakimś sensie subiektywna ocena Członka Zarządu OSM, ale także sędziego i ojca zawodnika. Sam fakt, że moje mniej lub bardziej aktywne działanie w środowisku modelarskim nie jest zbyt długie może być „innym” spojrzeniem na przyszłość modelarstwa jako dyscypliny sportowej, ale także (tak się stało w moim życiu) ważnym elementem moich kontaktów z synem a przez to całej mojej rodziny.
Moja przygoda z modelarstwem rozpoczęła się od poszukiwań ojca, który szukał ciekawego i pożytecznego zajęcia dla swego 14 letniego syna. Taki pomysł znalazłem w BlueCity w Warszawie, gdzie mój syn mógł kupić model, nauczyć się składać i startować w pierwszych zawodach modelarskich. Od samego początku uważałem, że taki sposób spędzenia wolnego czasu przez młodego człowieka jest jak najbardziej słuszny. Dlatego kiedy pojawiła się inicjatywa, aby włączyć do tej działalności Rodziców nie miałem żadnych wątpliwości, że na miarę moich możliwości powinienem się w to zaangażować. Tak zacząłem uczyć się obsługi program i urządzenia AMB, starałem się w miarę możliwości pomagać przy organizacji zawodów organizowanych przez firmę ATA. Mniej więcej w tym samy czasie, Niko Triandafilidis, jako właściciel i Prezes firmy ATA zaproponował powołanie stowarzyszenia, które miało na celu wsparcie jego działań w organizacji zawodów a z czasem rozszerzenie działalności o inne zadania np. budowę torów, organizowanie klubów, stworzenie szkółki dla dzieci, wspólne organizowanie wyjazdów zagranicznych itd.. Prawda jest taka, że jak zawsze początkowy entuzjazm dość szybko „uleciał” z części członków stowarzyszenia i jak w większości tego typu przedsięwzięć pozostała garstka najbardziej zaangażowanych osób, którym jeszcze coś się chce. Nie ukrywam, że gdyby nie entuzjazm Niko, a także jego duże wsparcie finansowe dziś z OSM pozostało by już tylko wspomnienie. Piszę o tym, dlatego, że od samego początku wpływ Niko na działania OSM był i jest duży. Oczywiście mogą się pojawić zarzuty, że stowarzyszenie jest tylko organizacją, która ma wspierać biznesowe przedsięwzięcia firmy ATA ale każdy, który miał lub ma dowolną wiedzę o organizacji zawodów, wie, że nie ma bezpośredniego przełożenia biznesowego z organizacji imprez. No może poza dużymi kosztami, które należy dołożyć, aby imprezy odbyły się na przyzwoitym poziomie. W każdym razie po wszystkich błędach, ale także sukcesach, które były udziałem stowarzyszenia doszliśmy do dnia dzisiejszego, w którym należy podjąć decyzje nie tylko na najbliższą przyszłość. Jest to tym ważniejsze, że praca u podstaw prowadzona przez OSM, organizowane wspólne wyjazdy zagraniczne dla najmłodszych zawodników (osiągających coraz lepsze rezultaty), cykl Mini Zawodów dla dzieci nie posiadających własnych modeli, została doceniona nie tylko przez Rodziców, ale także obserwatorów zagranicznych, którzy w uznaniu naszych zasług powierzyli nam organizację prestiżowych zawodów z cyklu ETS, które odbędą się w Warszawie w marcu 2009.
Ogólnopolskie Stowarzyszenie Modelarzy odnajduje swoją misję w pracy z dziećmi i młodzieżą. Uważam, że jest to droga, która niesie same korzyści zarówno w relacjach dzieci i młodzieży z Rodzicami oraz daje solidne fundamenty dla całego modelarstwa, przygotowując najmłodszych do wstąpienia na profesjonalną ścieżkę zawodniczą. W tym celu zarówno Niko jak i OSM zabiegaliśmy o utworzenie klas młodzieżowych. Takie klasy, z bardzo mocno ograniczonymi możliwościami modyfikacji samochodów, w szczególności jednego producenta, z jednej strony minimalizuję koszty wejścia w modelarstwo, ale jednocześnie przesuwają uwagę ze słynnego „wyścigu zbrojeń” na umiejętności, które w pierwszej kolejności muszą nabyć młodzi zawodnicy. Dodatkowo, daje to najmłodszym poczucie sprawiedliwości, bo przecież bardzie zamożny Tata nie może ułatwić osiągania lepszych wyników poprzez zakup lepszego modelu. Zresztą taka polityka skutecznie jest wdrażana np. w Niemczech gdzie w klasach jednego producenta rywalizują tysiące młodych ludzi. Udało nam się przekonać władze LOK i KMK aby takie klasy stworzyć. Z przykrością trzeba przyznać, że był to pierwszy moment, kiedy zaczęły narastać nieporozumienia. Utworzenie klas Tamiya nie było w założeniu skierowane przeciwko komukolwiek, nie miało ograniczyć innym producentom możliwości tworzenia własnych klas. Wręcz przeciwnie, przy okazji klas Tamiya rozgrywane były zawody dla klas wszystkich producentów w klasach Open. Należy przyznać, że OSM i Niko zabiegaliśmy, aby zawody te były rozgrywane w randze eliminacji Mistrzostw Polskie. Powodem nie było jednak jak sądzą niektórzy zmonopolizowanie takiej rywalizacji do modeli jednego producenta, lecz przy słabości krajowego rynku modelarskiego osiągnięcie rangi, która może ułatwić pozyskanie sponsorów, dotacji i innego wsparcie przy organizacji imprez. Cykl imprez, który odbył się sezonach w zimowym i letnim potwierdził, że tego typu formuła cieszy się coraz większym zainteresowaniem dzieci i Rodziców. Niechęć niektórych działaczy (chyba nie powinienem wymieniać nazwisk w negatywnym kontekście) skłoniła nas do próby sformalizowania naszych działań tak, aby nie zostały one przerwane w momencie, kiedy nie widać jeszcze pełnych efektów tej działalności. Pomimo wielokrotnych rozmów w LOK, zapewnień, że taka umowa o współpracy zostanie podpisana we wrześniu br., a także dostarczeniu projektu takiej umowy dowiedzieliśmy się właśnie, że LOK nie jest zainteresowany rozgrywaniem zawodów off-road na hali, a cykl imprez możemy rozegrać we własnym zakresie pod dowolną nazwą. Właściwie to może i dobry pomysł. Boli mnie jednak, że obecni włodarze polskiego modelarstwa nie mają wypracowanej wizji rozwoju tego sportu, a jeżeli już prowadzone są już jakieś dyskusje (przynajmniej z moim udziałem) to dotyczą tylko fragmentów modelarstwa, koncentrując się na osiąganiu jak najlepszych wyników przez czołówkę zawodników. Zdaję sobie sprawę, że nie są mi znane wszystkie informacje mające wpływ na tę decyzję, podobnie jak decyzje i intencje OSM nie zawsze były prawidłowo i skutecznie wyjaśnione, i może nie mam racji, w taki sposób oceniając zaistniałą sytuacje. Uważam jednak, że zaangażowanie grupy osób w działalność OSM zasługuje na poważne traktowanie, przez obecnych decydentów świata modelarskiego. W każdym razie OSM podjęło działania mające na celu z jednej strony wzmacniające własną organizację (podanie się Zarządu do dymisji oraz zwołanie Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia i nowe wybory władz) przy jednoczesnym precyzyjnym określeniu ścieżek dalszego rozwoju stowarzyszenia. Jestem przekonany, że nakreślone cele, w szczególności pracę z dziećmi i młodzieżą będziemy konsekwentnie rozwijać, dalej będziemy organizować imprezy i zawody nawet wtedy, gdy nie będą one w randze Mistrzostw Polski. Jestem przekonany, że jedność środowiska daje znacznie większe gwarancje na rozwój zarówno sportu powszechnego jak i kwalifikowanego, ale nie zamierzamy „kopać się z koniem”. Uważam, że drogą, którą obraliśmy jest słuszna i zapraszam wszystkich chętnych do współpracy. Jesteśmy otwarci na współpracę z każdym, bez względu na historię, ale też brak zainteresowania naszymi inicjatywami nie powstrzyma nas w konsekwentnym dążeniu do obranych celów.
Innym problem środowiska jest szczupłość kadr sędziowskich, trenerskich i instruktorskich. Już od roku staram się, jako młody sędzia III klasy, przekonać przedstawicieli Kolegium Sędziów przy KMK, aby dołożyć wszelkich starań, aby znacząco zwiększyć ilość sędziów. Zdaję sobie sprawę, że „masowa produkcja” sędziów w pierwszym okresie będzie związana z ryzykiem popełniania błędów, lecz weryfikacja i kontrola przez bardziej doświadczonych kolegów szybko doprowadzi do poprawy jakości obsługi sędziowskiej na najważniejszych imprezach krajowych, a młodzi i mam nadzieję ambitni sędziowie będą mogli doskonalić się na coraz większej ilości rozgrywanych zawodów w regionach. Ten sam problem dotyczy trenerów i instruktorów. Od bardzo już długiego czasu czekamy na potwierdzenie kwalifikacji instruktorskich dla osób, które prowadzą zajęcia z dziećmi i młodzieżą np. w Lubawie. Nawet argumenty, że uzyskanie takich uprawnień mogłoby by być podstawą do uzyskania wsparcia ze strony gminy dla instruktora nie doprowadziły do pozytywnego zakończenia tej kwestii. Nie bójmy się popełniać błędów. Zresztą i tak je popełniamy czy nam się to podoba czy nie. Jak rozumiem, zamykanie drogi nowym sędziom i instruktorom spowodowane jest (przynajmniej oficjalnie) troską o odpowiednio wysoki poziom wiedzy i doświadczenia tych osób. Generalnie takie podejście nie jest do końca błędne, ale nie uwzględnia dzisiejszego stanu osobowego w polskim modelarstwie. W okresie przejściowym (a w takim się znajdujemy) należy odważnie spojrzeć do przodu i maksymalnie otworzyć swoje środowisko, dla każdego, kto tylko wyrazi takie zainteresowanie i spełni najbardziej podstawowe kryteria. Będą błędy, nawet dużo błędów, ale czy dzisiejsi sędziowie są bezbłędni?
Podsumowując ten pewno przydługi tekst chciałbym zaproponować środowisku modelarskiemu nowe otwarcie. Wzywam Zarząd Komisji Modelarstwa Kołowego do podania się do dymisji, zwołanie Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia, wybranie nowych władz reprezentujących wszystkie środowiska modelarskie, rzeczową i otwartą dyskusję, wypracowanie długofalowych kierunków rozwoju polskiego modelarstwa i konsekwentne realizowanie podjętych działań.
Piotr Niedźwiecki, ojciec, sędzia, członek Zarządu OSM.
|