Szczerze smieszy mnie ta cala dyskusja. Widze,ze wiele osob chce popdasowac klasy pod siebie;pod swoje pieniadze,umiejetnosci itp
Wydaje mi sie,ze jest taka klasa w ktorej wyjmuje sie model z pudelka i jedzie na zawodach..hmm..czyzby nazywala sie top stock?tam tez sie nei rozbiera silnika,model mozna kupic tanio,czesci ogolno dostepne.
Z drugiej strony widze to tak,ze co po niektorzy chca bez walki,treningu,a zarazem wysilku i kasy jezdzic na zawody i zgarniac puchary-moze lepiej kupic sobie kilka?
Kiedy ja zaczynalem nie bylo zabawy w starszych,mlodszych,bardziej bogatych,mniej czy sponsorowanych. Kazdy kupowal taki wozek i taki sprzet na jaki bylo go stac i wybieral jedna z dwoch klas elektrycznych plaskich,jedna z dwoch terenowych,jedna z dwoch spalinowych. A jak sobie radzili najslabsi z najlepszymi?omijali ich bedac 3 finaly nizeji walczac o chocby jedno miejsce wyzej niz ostatnio. Byla niesamowita rywalizacja i pamietam jak dzis kiedy mialem ogromna satysfakcje dostajac sie do finalu C,a juz nie zapomne napewno pierwszego razu kiedy wszedlem do finalu A. Gdybysmy teraz ograniczyli sie w swoich medrkowaniach na tematu su milinow klas i zrobili 2 gora 3 konkretne w elektrykach bylo by o wiele lepiej i jesli chodzi o poziom naszych zawodnikow i jesli chodzi o sama rywalizacje i satysfkacje ze scigania sie.,do tego jednak potrzeba mocnej,twardej i nie ugietej reki.
Koniec
