Rafał Piesio @ work napisał(a):
no to będziesz musiał zmienić swoje wyobrażenia. korzyści materialnych nie ma praktycznie żadnych. nikt na pewno nie bierze ich pod uwagę wybierając się na zawody - wierz lub nie, ale sama frajda z jazdy, ścigania się i spotkania ze znajomymi - to wszystko co nas napędza...
zdarza się czasami, że zawody mają hojnego sponsora - np. GP Warszawy sponsorowane było m.in. przez firmę ATA, która rzeczywiście ufundowała konkretne nagrody - zwycięzcy w poszczególnych klasach dostali po modelu, ja np. za II miejsce dostałem silnik Tamiya RS540 Sport Tuned. Takie przypadki to jednak wyjątki, a nie reguła.
chociaż dostawanie czegoś jest zawsze przyjemne, to jednak osobiście wolę nawet, że na zawodach nie ma żadnych nagród materialnych (poza dyplomami i pucharkami) - dzięki temu nadal jest to HOBBY - czyli coś, w co się kasę pakuje, a nie ZAWÓD - czyli coś, z czego kasę się czerpie. piszę tak, bo sam starty na zawodach traktuję właśnie jako hobby. dzięki temu sport ten skupia prawdziwych pasjonatów ludzi, którzy sobie bezinteresownie pomagają i przyjaźnią się ze sobą, a nie łowców nagród, skupionych na zdobywaniu nagród, zamkniętych w sobie i skoncentrowanych na wygrywaniu za wszelką cenę, od których nie uzyskasz żadnej pomocy - więcej - musisz uważać, żeby ci jakieś świni nie podłożyli. kiedy/jeśli do tego dojdzie - wówczas się chyba wycofam z zawodów...
i jeszcze jedno: otóż właśnie atmosfera zawodów jest tym, co najbardziej zachwyca nowego zawodnika - fakt, że możesz w serwisie zostawić wszystko na wierzchu - czasem jest to sprzęt wart parę tysięcy złotych - i nikt tego nie ukradnie, fakt że tak szybko nawiązujesz tam znajomości, że tak łatwo jest uzyskać pomoc i radę - jest to niesamowite i to wciąga...
boję się, że jeśli zawody miałby się skomercjalizować, wówczas prysłby ten czar i ludzie już nie byliby tacy fajni... no bo walczyliby o kasę, o nagrody, a nie o przyjemność zrobienia o jedno okrążenie więcej niż w poprzednim biegu...
Święte słowa Rafale. Nic dodać , nic ująć