Witam, odświeżę temat, bo pasuje do mojego problemu...
No więc kupiłem ostatnio truggy HBX VRX - 1kę, dotartą i wyregulowaną (przynajmniej tak miało być ^^), z silnikiem G.O. 4,6ccm. Jako, że jestem początkujący, miałem drobne problemy na wstępie, ale ze wszystkim sobie poradziłem. Model jeździ jak cudeńko, z wyjątkiem jednego szczegółu... Jakoś nagle zaczął gasnąć w dziwnych okolicznościach.. Kiedy jest na grzałce, odpala i chodzi wspaniale, nie gaśnie, wszystko jest w porządku. Problem pojawia się po jej zdjęciu - jakieś 5 sekund po zdjęciu grzałki ze świecy, nieważne, czy na gazie, czy bez - silnik gaśnie. Na szczęście, jak już się tak rozgrzeje, odpala pięknie, od 1 pociągnięcia szarpanki. Niestety, cała procedura się powtarza za każdym razem kiedy go odpalę i zdejmę grzałkę.
Próbowałem już:
- bawić się trymerami gazu: z początku nie gasł na wysokich obrotach, teraz nawet na nich gaśnie
- wkręciłem śrubkę obrotów jałowych o pół obrotu, jak radził mi kolega: zero reakcji..
- zmieniałem świece: świeca dobra
Dzisiaj po kilku takich rundkach, wk****łem się lekko i puściłem go z grzałką

Okazało się, że jak już tak sobie pochodził trochę, rozgrzał się trochę, mogłem mu zdjąć grzałkę, ale widać było, że bez ciągłego dawania gazu, "zdechłby". To nie jest tak, że za krótko trzymam świecę w grzałce, bo stoi tak trochę (pół minuty zazwyczaj?).
Ojciec podejrzewa, że mogło coś wpaść, np. do filtra powietrza ?
P. Artur z RcMonster (zresztą sprzedawca) miał podobny problem na zawodach, ledwo wystarował, model mu gasł. Jutro w godzinach pracy postaram się do niego zadzwonić, czy udało mu się uporać z tym problemem. Chyba, że ten typ tak ma :\
Gritingz.
_________________
HBX VRX-1 + HiTec Agressor.
Rcpics