Przechowane powinny być naładowane do 3,7V wtedy mniej stracą swoich właściwości (nie degenerują się) - zresztą w takim stanie wychodzą z fabryki.
Po dłuższym okresie "bezczynności" mogą wykazywać mniejsza wydajność prądową (gorsze parametry), co ustępuje po kilku cyklach normalnej eksploatacji.
Nie trzeba ich cyklować, a głębokie rozładowanie ogólnie im szkodzi. Dlatego nie należy ich rozładowywać do końca (jak NiXX), szczególnie małym prądem do samego końca (rozładowanie dużym prądem podczas jazdy nie jest tak szkodliwe, bo de facto odejmując spadek na rezystancji ogniwa rozładowuje się je w mniejszym stopniu i po odłączeniu obciążenia napięcie szybko wraca do wyższej wartości).
ładowanie "w bunkrze" to dla LiPo, bo LiIon są według zapewnienia producentów odporne na zapłon, wyciek i wybuch. Potwierdził to mój pakiet Konionów liIon , który przypadkowo podłączyłem pod program NiMh. Ogniwa zagrzały się, dostały wewnętrznego rozwarcia (pewnie zadziałał bezpiecznik)
ale się nie rozszczelniły i na zewnątrz nic nie było po nich widać.
Oczywiście strzeżonego... wiadomo. W bunkrze bezpieczniej.
No i ładowanie wyłącznie pod nadzorem. Nigdy nie zostawiam do ładowania gdy wychodzę z domu. Wolę mieć dokąd wracać
Co do linków, to polecam fabryczne noty katalogowe producentów (niektórzy publikują) jest tam mnóstwo informacji. Poza tym internet to straszny śmietnik, znajdziesz w nim zarówno perły jak i śmieci, niestety...