Witam,
Nikomu nie słodząc i nie wchodząc...

chciałbym podziekować w imieniu własnym i Kuby oraz naszych niemieckich przyjaciół (sic! - a jeszcze kilkadzisiąt lat temu niemożliwe:)) za:
- atmosferę, atmosferę i jeszcze raz atmosferę. Był to dla nas weekend z wielu względów trudny sportowo ale ten wątek wyścigów modelami nigdy nie była dla mnie osobiście wiele znaczący (choć pierwsze garnki sprawiały satysfakcję

- żonie?) ale niezwykłe znaczenie miał sam sposób spędzenia czasu - w Nowej Rudzie ta część zagrała wzorcowo. Wielkie dzięki wszystkim uczestnikom, z którymi miałem przyjemność się spotkać.
- profesjonalnie przygotowane wszystko od A do Z jeżeli chodzi o sam przebieg zawodów (to zdanie Rene do którego się przyłączam) - świetny tor, profesjonalne rozłożenie czasu (co automat to jednak automat:). Tu mały dowcip z życia wzięty i pytanie Rene (tego Niemca, który i tak niczego w sensie językowym nie rozumiał) - gdzie sędzia pomiarowy? - w momencie, kiedy nikt nie siedział przy stoliku - i jego zdziwienie, że to prowadzi automat - jak widać można, a jednego mozna byc pewnym - brak żenujących komentarzy z zawodów innej..., bardziej "zielonej" serii

...i jeszcze jedno "ZJAWISKO", z którym osobiście spotkałem sie w Polsce po raz pierwszy (ale może tylko dlatego, że rzadko bywamy na zawodach elektrycznych - ewidentny bład!), sprawa o niezwykłym znaczeniu dla przebiegu zawodów, szczególnie w klasach młodzieżowych, gdzie ambicja wyprzedza wiek, a chęć zwycięstwa "za wszelką cenę" zabija empatię dla rywali.
To ZJAWISKO, osoba, której Scotty Ernst (może za jakiś czas i jak Grzegorz poćwiczy angielski), będzie donosić napoje to: GRZEGORZ OGONOWSKI !!! - dwa dni siedzenia z mikrofonem, zwracania uwagi dosłownie na każdą sytuację na torze, konskwentne karanie niesportowych zachowań i lekki język

- dla mnie małe Mistrzostwo Świata. Właśnie dzięki takim ludziom i takiemu "wychowaniu" na torze wyścigi modelami stają sie prawdziwą zabawą połaczoną z rywalizacją, a nie żniwami, gdzie wygrywa ten, kto "kosi" przeciwników.
Żeby nie było tak słodko, troche o minusach:
- śniadanie w "Restauracji" przy hali - nigdy nie jadłem parówek, z których treść mozna było wycisnąć z folii jak z tubki, a ona zachowywała swój "parówkowy" kształt

- droga dojazdowa z Bielawy - bez komentarza ale ktoś z organizatorów mógłby pomyśleć o wyasfaltowaniu jej nową nawierzchnią, w końcu to dojazd na międzynarodowe zawody

- rozgrywanie meczów piłki nożnej na boisku przylegającym do hali zawodów - nie lubię piłki noznej i nie życzę sobie oglądać jej w tym wydaniu jak wychodzę na papierosa - a robie to z dużą częstotliwością
- za dużo schodów !!! - postuluję zainstalowanie windy i lokaja dowożącego sprzęt do hali !!!

lub co najmniej ruchome schody!!!
Jednocześnie informuję organizatorów, iż powyższe minusy mam w nosie, a tam mieści się dość dużo i obiecuję przyjazd na zawody w Nowej Rudzie w każdym czasie...oczywiście jak żona zezwoli
