Witam
Myślę, że temat sprecyzowałem na tyle dokładnie, że wiadomo o co zapytam

Obniżyłem sobie zawieszenie, żeby samochód lepiej trzymał się toru. Najpierw wyciągnąłem dystanse 5mm, potem jeszcze te 4mm (mam standardowe amortyzatory plastikowe). No i faktycznie autko zaczęło się znacznie lepiej trzymać drogi, zakręty można było pokonywać z większymi prędkościami.
Przyszedł następny tor i zostawiłem to ustawienie i niby wszystko OK, ale tym razem na torze (w Łodzi) było więcej hopek - w szczególności takie podwójne, które chyba najlepiej było przeskoczyć na raz, albo przejechać bez skakania. Tym razem jeździło mi się źle. Samochód odbijał się po skoku jak piłka, każde minimalnie zepsute lądowanie było od razu karane wywrotką, czy to w przód, czy na plecy. Niezależnie czy lądowałem za blisko, czy za daleko, karą był upadek. Nawet z pozoru dobre lądowania kończyły się w wielu wypadkach niedobrze.
Pooglądałem sobie to wszystko na filmach i stwierdziłem, że prawdopodobnie olej amortyzatorach stawiał za mały opór i pozwalał sprężynom wybijać model do góry. Wróciłem do domu, pojechałem na tor rowerowy z różnego rodzaju hopkami. Zauważyłem wtedy dodatkowo, że model często dobijał do ziemi - co jak myślę było jedną z przyczyn tego, że źle znosił skakanie. Dołożyłem wtedy maksymalne dystanse do amortyzatorów i znowu Flux zaczął latać jak nowy. Wybaczał błędy - nie wywracał się niezależnie od tego czy spadał na przód czy na tył. No ale niestety przez podniesienie wymagał mniejszej prędkości na zakrętach.
Wiem... Monster to nie bagus. Ale mam akurat taki model, sprawia mi on sporo frajdy i na razie innego na zawody nie będę kupował, ale chciałbym jednak lepiej go przystosować do rywalizacji.
No i teraz pytanie, do bardziej doświadczonych kolegów:
Jak zrobić, żeby z jednej strony go nieco obniżyć, a z drugiej żeby sprawnie lądował po skokach?Wymyśliłem, że obniżę model (może nie na maximum, ale wyciągnę część dystansów), ale żeby nie doprowadzać do uderzenia ramą o ziemię, dam gęstszy olej. Oryginalnie mam tam 30kę, myślałem o 50ce albo 70ce - nie wiem czy nie będzie za gęsty, a sprężyny zostawię narazie takie jakie mam (z przodu średnią, z tyłu twardą). Wyszedłem z założenia, że gęsty olej pochłonie energię upadku, a z drugiej strony nie pozwoli sprężynom na odbicie modelu od ziemi.
Zastanawiałem się, że gdybym zrobił odwrotnie, czyli zostawił olej 30kę, a dał twardsze sprężyny to wyglądałoby to tak, że energię upadku przejęłyby sprężyny, ale potem nie mając
oporu wybijałyby model jeszcze bardziej niż to się dzieje teraz.
Tylko pytanie -
czy zbyt gęsty olej nie spowoduje, że podczas upadku ośki amortyzatorów będą się łamały kiedy nagle siła upadku zostanie zblokowana przez duży opór gęstego oleju? Tym bardziej, że jeśli usunę dystanse, to w początkowej fazie bardzo mała ilość energii pójdzie na sprężyny, bo te ledwo dotykają talerzyków kiedy model leci w powietrzu.
Proszę o porady, które nakierują mnie we właściwą stronę. Mam nadzieję, że pozwolicie mi zaoszczędzić nieco kosztów, bo o ile eksperymenty ze zmianą sprężyny nic nie kosztują i można je
na miejscu szybko przeprowadzić, to zamiana oleju to już bardziej kosztowny eksperyment. (
a przy okazji - czy jeżdżony olej z amortyzatorów - można zlewać i używać ponownie? - pytam bo już zastanawiam się ile i jakich gęstości na eksperymenty muszę kupić)