Lajt tragus ma te same wahacze co nie produkowany już Lajt monster, w którym było 8 amortyzatorów.
Jednak w tragusie 8 amortyzatorów mija się z celem

Po co? Model będzie Ci skakał jak piłeczka, jazda nie polega tylko na skakaniu.
Co do skoków - dostosuj prędkość, żeby w przypadku podwójnej lub większej hopy (tzw table top) spaść prosto na lądowisko, nie na płasko - wtedy model najbardziej dostaje po dupie. Widzisz, że ucieka Ci przód, dajesz lekko gazu, jak stawia go pionowo lotką do dołu to hebel i ewentualnie potem szybko gaz żeby go wyprostować. Później jeszcze ogarniesz skręcanie kołami jak model leci bokiem ale to już wyższa szkoła jazdy. Wiele zależy też od dobrego ustawienia amortyzatorów, które muszą dać odpowiednie wybicie. Warto też zawsze przejść się obok hopy, zobaczyć jaki ma profil, z której strony skakać (na torach najczęściej hopy są wyjeżdżone po środku i o wiele lepiej skacze się najeżdżając po bokach).
Jak jest długi lot, lepiej wylądować na lądowisku (jeśli jest). Spadanie na płasko z 2m (jak np. w Piasecznie jadąc 'pod prąd') na prawdę boli - tylne wahacze zginają się w 8, czasami potrafiło mi wyrwać tytanowe śruby nakręcone stalowymi nakrętkami trzymające tylny wspornik płyty.
No i najważniejsze - jeśli hopa ma zły profil, źle się na niej leci z każdej strony, model wybija się krzywo, nie ma lądowiska żadnego - lepiej przez nią przejechać, skoczyć lekko niż potem mieć bajki typu odsunięty silnik i zjedzone zębatki (co w Lajcie miałem 2x).