|
Uważaj Pawełku. Mnie nie zależy na banie... Nie pojechałem po Tobie, i nie pojadę. To kwestia kultury osobistej...I pewnego poziomu poniżej którego albo prać w ryj, albo się tak nisko nie zniżać. Wybieram to drugie. Nie oczekuje przeprosin, bo nie ma od kogo.
Odnoszę dziwne wrażenie, że wszyscy, którzy nie wiedzą o co chodzi, którzy jeżdzili, którzy są doświadczeni itp, itd, że wszyscy się znają. Nie tylko na R/C, ale wzajemnie, osobiście. Ja nie znam nikogo na forum, nie znam się również na R/C. Kupiłem, w błogiej nieświadomości, zabytek, z pękniętym podwoziem. Ten złom, w waszych wypowiedziach, urasta do poziomu co najmniej Rolls Royce'a wśród modeli R/C. Dla mnie, po bliższych oględzinach, okazał się ni mniej ni więcej tylko złomem z pękniętym podwoziem. Przyznaje się do błędu, oczywiście lepiej byłoby nie kupować. Pawła nie obarczam winą za własny błąd. Nie rozumiem więc jego podejścia do modelu którego był włascicielem. Broni go, jak lew. Paweł, do licha, spałes z tym Graupnerem w jednym łóżku, czy co?
Dla mnie nie ma sprawy tego modelu. Nie ma sprawy wyrzuconych w błoto pieniędzy.
Rozstając się z Pawłem po kupnie modelu powiedziałem, że w razie kłopotów kontaktował się z nim będę za pośrednictwem forum. Odpowiedział, że rzadko tu bywa ( na forum ). Zapytany dlaczego odpowiedział, że za dużo tu gnojstwa. Miałm rację?...
|